Blog

No i co? Nasze najnowsze przemyślenia
Czytasz ty, czytam ja – o czytaniu z dzieckiem słów parę

Czytasz ty, czytam ja – o czytaniu z dzieckiem słów parę

27.01.2016.

Jako edukator i trener często w ramach Instytutu Edukacji Pozytywnej pracuję zarówno z nauczycielami, rodzicami, jak i dziećmi. Tematem jaki wraca to kwestia czytania, motywacji dzieci do pochylenia się nad książką i to nie tylko w celu wytarcia kurzu (sadzę, że to ma szanse zdarzać się jeszcze rzadziej niż czytanie 😉 ).

Nauczyciele zwracają uwagę na problemy dzieci z płynnym czytaniem, ubogim słownictwem itd. Rodzice narzekają, że musza dzieci siłą prawie lub domowymi mini „szantażami” przymuszać do czytania. Dzieci stwierdzają, że nie znają ciekawych książek, a lektury są dla nich jakieś takie… mało „dzisiejsze”. Hmmmm w każdej tej opinii jest trochę racji, ale….  Z doświadczenia muszę stwierdzić, że chęcią do czytania można się zarazić. Serio można nagle złapać wirusa i stać się książkoholikiem. O dziwo można to zrobić będąc zarówno dorosłym człowiekiem ale też dzieckiem.

Zarażenie zaczyna się od wystawienia jednostki na oddziaływanie odpowiednich wzorców plus dobrego narzędzia, w tym wypadku jakieś bezbłędnej książki. Oczywiście jeśli chcemy na rażenie wirusem nastawić dziecko będzie to od nas wymagać trochę pracy- żaden sukces nie przychodzi tak z niczego 😉 no ale wierzę, że znajdzie się grupa rodziców, którzy wezmą to na swoje styrane barki i pokażą, że czytanie ma przyszłość. Do dzieła!!!

Krok pierwszy

Tych kroków nie będzie zbyt dużo… Obiecuję! Ale ten jest bardzo ważny: zacznij czytać! Tak Ty! Dorosły człowiek w fotelu z książką. Dorosły człowiek wieczorem nie oglądający filmu tylko… czytający. Dasz radę!

Krok drugi

Zaproś dziecko do wspólnego czytania. Wybierz książkę, która będzie zarówno dla Ciebie, jak i dla dziecka ciekawa, zachęcająca. Poczytajcie razem. Najpierw Ty, ale po paru stronach poproś dziecko, żeby teraz ono spróbowało,  bo Twoje gardło musi odpocząć 😉 Zacznij od przekazywania książki dziecku na krótkie kawałki. Nie wymagaj, żeby od razu przeczytało 10 stron – nasze zarażanie tym „wirusem” musi iść powoli.

Krok trzeci

Pokaż, ile frajdy może być z szukania książki odpowiedniej w tym celu wybierz jakąś miłą księgarnię (ja mam swoje ulubione ale… no nie wiem czy mogę zdradzać…. dobra jedną zdradzę – w Złotych Tarasach na samym dole jest nowa księgarnia Autorska, jest boska! I jest opcja, że po wybraniu książki dostajemy ciepłą czekoladę! Uwielbiam choć mi czekolady nie wolno. Wybierając książki pozwól dziecku żeby samo „grzebało” na półkach, pokaż mu żeby czytało opisy i fragmenty. Sam podsuwaj mu jakieś opcje ale nie narzucaj.

Krok czwarty

Ustalcie w domu godziny czytania (na początek to super sprawa). W ich czasie cała rodzina czyta. Siadamy razem, każdy ze swoją lekturą. Możemy na koniec/ lub w trakcie wymieniać się informacjami co dzieje się w naszej książce. To pozwoli dziecku też ćwiczyć pamięć i umiejętność opowiadania/ wysławiania się.

Krok piąty

Ostatni (uf!)…. Ale najtrudniejszy! Musisz pamiętać, że zarażenie „wirusem” nie odbywa się jednorazowo. Aby dobrze się zagnieździł w organizmie, musisz ciągle o niego dbać, ciągle nastawiać osobnika zarażanego na działanie bodźców podtrzymujących działanie. Możesz je lekko modyfikować, ale zawsze pamiętaj – przykład płynie od Ciebie!

Rodzicu nie czytając nie oczekuj, że Twoje dziecko będzie czytać!

p.s. jeśli nie znasz się na książkach dla dzieci zerknij na ten wpis lub tu podrzucam cztery nowe propozycje u nas uwielbiane:

Cud Chłopak, R.J. Palacio

Jeśli chcemy pokazać dziecku, że inność to nic złego, że człowiek jest wartością… zawsze- to jest najlepsza książka! Uwaga- my płakaliśmy pół książki (oboje).  Naprawdę warto.

Co to znaczy…, Grzegorz Kasdepke

Książka, dzięki której w zabawny sposób dziecko ma okazję poznać znaczenie powiedzeń jakie często używamy. Książka pobudzająca wszystkie mięśnie twarzy pracujące podczas uśmiechu.

Wszystkie moje mamy, Renata Piątkowska

Książka o Szymku, książka o wojnie, książka o byciu dobrym człowiekiem, książka o Irenie Sendlerowej. Napisana w sposób dopasowany do młodego czytelnika. Momentami pełna nadziei, momentami bardzo smutna. Moim zdaniem w niesamowity sposób pozwala na pokazanie dziecku kawałka naszej historii.

Gdybym był dorosły, Eva Janikovszky

Dawno żadna książka tak nas nie rozbawiła. Krótka, łatwo napisana, na chwilę do poczytania (naprawdę krótką chwilę). Możemy trochę poznać czego pragną dzieci i że My dorośli trochę jesteśmy dziwni i zabawni. Do wspólnego czytania ekstra wybór.

Małgosia Nowicka
Author: